Smartfon z drukarki 3D
20 wrz 2016 12:18

W tej chwili niemal wszystkie elementy smartfonów można wydrukować na drukarce 3D. Na jednej maszynie można wykonać i obudowę telefonu, i ścieżki przewodzące, i proste elementy elektroniczne. Drukowane mogą być nawet obwody elektroniczne, jednak układy scalone, z racji wysokiej wydajności, muszą być produkowane w tradycyjny sposób. 

Zespół badaczy pod kierownictwem dr. inż. Marcina Słomy z Wydziału Mechatroniki Politechniki Warszawskiej pracuje obecnie nad materiałami kompozytowymi, które będzie można wykorzystać do drukowania przestrzennych układów elektronicznych. Dr inż. Słoma brał udział w programie „Top 500 Innovators” organizowanym przez MNiSW, którego celem było pokazanie naukowcom, jak przekuć polską myśl techniczną w rozwiązania praktyczne. Na opracowanie nowych rozwiązań z zakresu elektroniki drukowanej badacz otrzymał od Fundacji na rzecz Nauki Polskiej grant w wysokości niemal 2 mln zł w ramach projektu FIRST TEAM, skierowanego do młodych naukowców prowadzących badania o przełomowym znaczeniu naukowym lub gospodarczym.

Dr Słoma chce zastąpić klasyczne metody budowania układów elektronicznych technologią druku 3D. W centrum jego zainteresowań pozostaje elektronika strukturalna, czyli elementy i obwody, które są częścią obudów oraz innych fragmentów konstrukcyjnych maszyn i budowli. Już teraz możliwe jest drukowanie elementów elektronicznych o mało skomplikowanej strukturze. Technologia druku 3D może popchnąć elektronikę o krok dalej, np. „odchudzając" maszyny o niezliczone ilości kabli, co jest kluczowe zwłaszcza w lotnictwie i przemyśle motoryzacyjnym. Niedługo będzie można drukować nie tylko ścieżki przewodzące, ale też anteny, rezystory czy przełączniki albo elementy świecące. „Jeśli badania będą szły po mojej myśli, chciałbym wydrukować nawet takie elementy jak silnik czy głośnik, a ostatecznie niemal cały układ elektroniczny” - zapowiada dr Słoma. Zastrzega jednak, że nie każdy będzie mógł wydrukować na domowej drukarce 3D głośnik albo własny smartfon. Do tego konieczne będzie użycie bardziej zaawansowanej drukarki przygotowanej do pracy ze specjalistycznymi materiałami kompozytowymi, nad którymi pracuje właśnie dr Słoma. Na finał jego działań i pierwsze patenty w tej dziedzinie trzeba będzie jeszcze poczekać 3-4 lata. Tyle mają potrwać prowadzone obecnie badania.

Źródło: GW z 20.09.16

error: Alert: Treść jest chroniona.